Przestań się stresować kolacjami w tygodniu

16

„Co będziemy jeść?”

Słyszysz to pytanie. Codziennie. Jak w zegarku.

Możesz zaplanować swoje menu z tygodniowym wyprzedzeniem. Możesz przygotować się na tydzień pracy w niedzielę, aż zaczną boleć ramiona. Ale proces zdobywania jedzenia na stole nadal przypomina walkę z niedźwiedziem.

Zapytaliśmy więc Melissę Ben-Ishai, jak radzi sobie z tą rutyną.

Jeśli znasz markę Baked by Melissa, wiesz, że piecze ona miniaturowe babeczki w kształcie kwiatów i dinozaurów. Miło, prawda? Ale Melissa jest także mamą, autorką przepisów i osobą, która wie, jak nakarmić swoją rodzinę, nie doprowadzając się do szaleństwa.

Potrzebowaliśmy prawdy. Nie jest to idealne zdjęcie na Instagram. I wersja prawdziwa: „Jestem zmęczona, a dzieci krzyczą”.

Tak naprawdę je.

Formuła jest niezwykle prosta

Melissa nie dąży do wyrafinowania. Przynajmniej w dni powszednie.

Opiera się na dwóch rzeczach: dostawie artykułów spożywczych i cholernie prostych posiłkach.

Zakupy spożywcze zajmują dużo czasu. Masz pracę, szkołę, kluby sportowe – cały cyrk. Zamawiając artykuły spożywcze z dostawą do domu, oszczędzasz jedną podróż. Lub skorzystaj z opcji „odbiór”. To jest złoty środek. Oszczędza pieniądze. Oszczędza nerwy. Utrzymuje zapasy w spiżarni, dzięki czemu nie zamawiasz na wynos, gdy jesteś całkowicie wyczerpany.

Kiedy produkty są już w domu? Ogranicz wszystko do minimum.

„Przeważnie obiad składa się z białka i warzyw”.

Wszystko. Żadnych skomplikowanych sosów. Brak wielostopniowego duszenia w piekarniku.

Ona bierze stek lub łosoś. Szybko smażymy na patelni. Dla dzieci – brokuły gotowane na parze. Dorośli? Jedzą sałatkę, która wciąż jakimś cudem trzymana jest w szufladzie na warzywa.

A także węglowodany. Makaron lub ryż Często to resztki z wtorku zdobią teraz czwartkowy talerz. Fabryka? Tak. Romantyczny? Nie. Ale to jest jedzenie.

Używanie „lifehacków” nie jest oszustwem. To kwestia przetrwania.

Zerowa moc? Robi „pizzę”, smarując dodatkami chipsy tortilla i je piecząc. Lub zamawia jedzenie. Według niej jest pyszne. Prawdopodobnie ma rację.

I zawsze miej pełną zamrażarkę. Zawsze.

Miej pod ręką mrożone posiłki awaryjne. Wieczory, kiedy fizycznie nie będziesz mógł się poruszać, nieuchronnie nadejdą. To się stanie. Liczyć się.

Przepisy, które nie powodują podrażnień

Jeśli wolisz mieć przed sobą spisany przepis, Melissa ma nową książkę z przepisami, Come Eat. Zawiera 100 przepisów stworzonych z myślą o prawdziwym życiu rodzinnym, a nie o kuchniach restauracyjnych.

Oto jej popisowe ruchy:

Kurczak przygotowany metodą smażoną
Brzmi przerażająco, prawda? „Sptchcock” to duże słowo określające proste zadanie. Usuń kręgosłup i wyprostuj ptaka. Przygotowanie zajmuje osiem minut. Gotuje się szybciej dzięki płaskiemu kształtowi. I po prostu niesamowicie smaczne.

Sznycel
Chrupiący kurczak. O co chodzi? W żaden sposób.
Jej mąż gotuje podwójne lub potrójne porcje co dwa tygodnie. Reszta jest zamrożona. Kiedy nie ma czasu, po prostu podgrzewasz. Łatwo.

Tacos ze stekami
Białko spotyka się z warzywami. Ugotuj stek. Kup małe tortille. Przeszukaj lodówkę w poszukiwaniu warzyw i sera. Złóż to wszystko razem. Gotowy.

Magiczny sos mięsny
To jest czerwony sos. Wszystkie zawarte w nim warzywa są puree, aż będą gładkie. Dzieci aprobują, bo nie widzą cukinii. Nadaje się do makaronu. Albo dynię spaghetti. Wybór należy do Ciebie.

Mu Shu z kurczakiem
Smażenie na patelnię, do obsługi którego nie trzeba przechodzić kursu szkoleniowego z woka. Soczysty kurczak. Góry warzyw. Marynatę przygotowujemy ze składników, które masz już w swojej spiżarni. Szybko staje się ulubionym daniem.

Jedzenie to tylko paliwo (i deser)

Mamy takie przekonanie, że „zdrowe” jedzenie oznacza wielogodzinne cierpienie w kuchni. Albo ważenie gramów komosy ryżowej.

Melisa się z tym nie zgadza.

Postrzega jedzenie w jego najbardziej podstawowej formie. Medycyna. Składniki odżywcze.

Posiłki istnieją po to, abyś żył i był szczęśliwy. A także, abyś miał stabilność emocjonalną, aby później cieszyć się deserem.

Za każdym razem, gdy otwiera lodówkę, bawi się w grę: „Co mogę ugotować z tego, co widzę, co będzie smaczne i nie zaszkodzi?”

Żadnego wielkiego planowania. Po prostu patrzę. Gram. jem.

Co ugotowałbyś z tego, co aktualnie masz w swojej kuchni?