Na górze jest samotnie. A może samotny na dole skali zaufania. Mały biznes wyróżnia się – jest jedyną amerykańską instytucją naprawdę szanowaną przez Demokratów, Republikanów i niezależnych wyborców. Gallup tak twierdzi. Wszyscy pozostali nie zdali egzaminu.
Jeśli spojrzysz na resztę listy, zobaczysz, że ankietą objęto 17 organizacji. Wszystkie, z wyjątkiem małych firm, spadły poniżej 50% całkowitego zaufania. To nie jest błąd w zaokrąglaniu – to cynizm na sterydach. Armia ledwo się trzyma. Policja też. Szkolnictwo wyższe walczy o przetrwanie. A co z Kongresem? Udało im się to z 9%. Dziewięć procent ludzi ma duże zaufanie do swoich prawodawców. Dziewięćdziesiąt procent nie.
Przybliżona kolejność to: z przodu mały biznes, potem wojsko, policja, szkoły, religia i medycyna. Banki siedzą niezręcznie. Prezydentura wisi na włosku. A co z Sądem Najwyższym? Tutaj jest jeszcze gorzej. Duży sektor technologii wykorzystuje to w pełni. Gazety dostają jeszcze więcej. A co z wielkim biznesem? Gorzej z gazetami.
Zaufanie do systemu różni się od zaufania do tych, którzy w nim pracują. Pomyśl o tym.
Amerykanie nie lubią systemu medycznego jako abstrakcyjnej całości. Tylko 26% jej ufa. Ale jeśli zapytasz o ludzi, którzy to zapewniają – na przykład pielęgniarki – liczby gwałtownie wzrosną. 75% uważa je za uczciwe i etyczne. W tym rzędzie są także lekarze i farmaceuci. Na tej liście znajdują się także weterani. Ufamy człowiekowi, a nie budynkowi.
Dlaczego nienawidzimy samochodów, ale kochamy sprzęt?
Forbes zauważa, że małe firmy nie zatrudniają pracowników. Nie dlatego, że nie chce, ale dlatego, że nie może znaleźć odpowiednich ludzi. Niedobory pracowników są faktem. Ale zaufanie wciąż nie wygasa. Przynajmniej w tym roku.
































